Witamy na stronach Akademii Medycyny Alternatywnej

Motto: Nie zwyciężysz. Jeśli mnie powalisz, będę potężniejszy, niż to sobie wyobrażasz. (Obi-Wan Kenobi do Dartha Vadera)

i drugie motto: Obyś żył w ciekawych czasach (przekleństwo chińskie)


 

  

Akupunktura to okultyzm, chińskie diabły siedzące w igłach i demon kierujący mymi rękami (gdzieś w internecie, na stronach którejś z diecezji KK w Polsce).
Zapłaciłem za to bardzo wysoka cenę i już dość!




Teksty poniższe, to fragment twórczości mojej żony Joanny, używającej czasem pseudonimu literackiego Klara Chmiel, z niektórych tekstów usunąłem daty publikacji, gdzieniegdzie dodałem komentarz, gdzieniegdzie pogrubiłem tekst

Bogusław Cichoń



MOJA MODLITWA

Panie! Daj młodym odrobinę pokory, zanim nauczy ich jej starość i niedołęstwo! Ludziom dojrzałym daj siłę, aby mogli znieść fochy młodych i zrzędzenia starych, zwłaszcza, gdy jednym i drugim muszą zapewnić chleb. Daj czas i opamiętanie starym! Niech zadośćuczynią tym, którym wyrządzili krzywdę, a wtedy nie będą się tak panicznie bali stanąć przed Twoim Obliczem! Daj wytrwałość mądrym i dobrym! Niech pokonają bezczelną butę złych i głupich! A mnie oświeć, dobry Boże, abym nie wyśmiewała ludzkich przywar od nich niezależnych, a jedynie tę ciasnotę umysłu, którą człowiek pokonać może, ale mu się z lenistwa nie chce!



*

CO DALEJ , POLSKO ?



I co nowego ten rząd wymyśli,
Czym nas zaskoczy, co jeszcze zrobi,
Kogo oskubać by jeszcze można,
Tak nie do końca, by go nie dobić?

Tym, co pracują, za karę zabrać
Resztki zapasów zebranych z mozołem,
Aby rozdzielić je sprawiedliwie
Między nierobem, leniem, matołem.

Bójcie się Boga, do czego zmierza
Cywilizacja urzędów, debili?
Do degradacji, samozniszczenia ,
Co stać się może w jednej choć chwili!
Bo, gdy pijawki już krew wypiją ,
Z braku ofiary same też zgniją !!!



*



Piosenka dla Oazy



Podaję tu tylko tekst, melodię można ułożyć samemu, najlepiej prostą. Moja linia melodyczna jest bardzo łatwa i wpadająca w ucho. Dobrze jednak. żeby każdy śpiewał lub recytował ją tak, jak podpowiada mu własne serce.



1

Popatrz, jak piękny świat Cię otacza,

Bo w tym nasz Stwórca palce swe maczał.

Wiele tu jednak zależy od Ciebie,

Możesz żyć w piekle, możesz żyć w niebie.



Ref.

Bo życie dał Ci Bóg,

Byś je najlepiej przeżyć mógł.

I byś nie żalił się,

Że szczęście znów omija Cię,

Bo tak jest prosto żyć,

Wystarczy dobrym, mądrym być,

A wszystko ponad to

Może obudzić w Tobie zło!



2

Przecież to wcale nie jest zawiłe,

Nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe

Bacz, by nikt z bliźnich z Twego powodu

Łzy nie uronił, nie doznał zawodu.



Ref.

Bo życie dał Ci Bóg…..



3

I choćbyś skarbów zgromadził skrzynie,

Musisz pamiętać, życie Twe minie.

Oby na starość głowa Twa siwa

W lustrze odbita nie była fałszywa



Ref.

Bo życie dał Ci Bóg….



*

MARSZ W OBRONIE ŻYCIA

14 maja 2016

Pragnę podkreślić kolejny raz, że bardzo nie lubię obłudy i hipokryzji. Pomimo tragicznych przeciwności losu, staram się trzymać własnych, mocno osadzonych moralnych zasad i nie ugnę się przed nikczemnością. Choć sama jestem przeciwna aborcji, bo sama w sobie jest ogromną tragedią dla wielu, nigdy nie ośmieliłabym się bezkrytycznie wydawać opinii. Kim ja jestem, żeby oceniać. Mogę jedynie wyrazić ubolewanie. Mój nowy wiersz jest próbą otrzeźwienia ludzi, żeby zaczęli widzieć, a nie tylko się gapić. Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam dosadnym słownictwem.



Idzie stary zgredzik,

Jaja ziemią włóczy,

Jak poczęte życie bronić

Zaraz Was pouczy!

  Za młodu wojował,

  Dziatek zrobił wiele,

  Jak dał babie na skrobankę,

  Modlił się w kościele.

A ta jędza stara,

Co patrzy z ukosa,

Sama dawniej się skrobała,

Młodym utrze nosa.

  Inna krzyczy znowu:

  „Cnotliwszą pokażcie!”,

  Sama sztucznie poroniła

  Razy ze czternaście!

Tu stary kawaler,

Kotka dzierży w ręce,

Ten to zna się na kobietach,

I porodów męce!

  Tam znów idzie panna,

  Seksu nie poznała:

  „Mnie sześćdziesiąt latek stuknie,

  Żem się nie skrobała!”

A tam księżyk kroczy,

Spuszczone oczęta,

Ile dzieci po parafiach

Spłodził – nie pamięta!

  I tak idzie pochód

  Ludzi z pretensjami,

  Zamiast bliźnich atakować,

  Naprawcie się sami!

W kogo Wy, ludziska,

Kamieniem ciskacie?

Czyście sami tak niewinni,

Jako powiadacie?

  Życia bronisz? Brawo!

  Lecz zacznij od siebie!

  Nie truj dzieciom,

  Pomóż wnukom,

  Żyj na własnym chlebie!



Komentarz Bogusława Cichonia:

przypominam, ze do początków panowania Edwarda Gierka w naszym kraju głównym środkiem antykoncepcyjnym było sztuczne poronienie, tzw. „skrobanka”, czasem wykonywana metodami chałupniczymi

Ile obecnie mają lat osoby będące wówczas w wieku rozrodczym? I czyj to elektorat?

I jakich rozgłośni radiowych to słuchacze?

Nie jestem zwolennikiem aborcji, dla kobiety, która usunęła płód, nie ma zapomnienia i uleczenia przez czas, ale wara politykom od wtrącania się w te sprawy!

Czy kojarzycie słowa: „kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem”?

A tzw. „watykańską ruletkę” zwalczał też Augustyn, biskup Hipony

*

REKOLEKCJE NA WIELKI POST

Wersja 2.0



Ten wiersz będzie bardzo na serio. Musiałam go napisać. Moim skromnym zdaniem bardziej by dotarł do ludzi niż niejedno kazanie z ambony. W obecnej wersji dodałam jedną zwrotkę

 

 

Ty, co łupiłeś bliźniego swego,

Byle się tylko nie pokapował,

Próżno on zguby szukać swej będzie,

Boś ty ją dawno w kieszenie schował

I wcale tego się nie wstydziłeś…

 Ty i z Chrystusa bezczelnie szydziłeś!!!

*

I ty, co znęcać się tak potrafisz,

Bo przecież w tobie jest taka siła,

Po wielkiej wódce ręka twa ciężka

Sama już słabszych od ciebie biła!

A potem nawet żeś nie żałował…

 Tyś bezlitośnie Jezusa biczował!!!

*

Ty, co reżimom służyłeś chętnie,

Sprzedałbyś nawet i własną matkę,

Głuchy na podłość, bo zasłuchany

W ich polityczną, kłamliwą gadkę,

Byle przy żłobie, partii oddany…

 Tyś Chrystusowi zadawał rany!!!

*

I ty, sprzedajny prokuratorze,

Nieprawy sędzio, świadku fałszywy,

Za mieszek złota sądziłeś człeka

Tak jakby nie był – a BYŁ - uczciwy,

Bo płatni kłamcy srebrnikom wierni…

 Tyś MU nałożył koronę z cierni!!!

*

I ty, co ręce swoje umyłeś,

Tylko patrzyłeś gdzieś tam z oddali,

Jak to panowie czarno ubrani

Nad bratem biednym twym się znęcali,

Choć mogłeś, nic jednak nie zrobiłeś…

 Zabić Chrystusa ty pozwoliłeś!!!

*

Ty, co ustawy tworzyłeś bzdurne

Albo też tylko ci się zdawało,

Bo ani ty ni kolesiów grono

Nawet tych ustaw nie przeczytało!

Z ławy sejmowej słówkaś nie pisnął…

 Tyś Mu na plecy ciężki krzyż cisnął!!!

*

Ty, co publiczne, wielkie pieniądze

Ukradłeś albo też zmarnowałeś,

A to, żeś złodziej, do łba nie przyszło,

Kiedy na swoje konto wpłacałeś!

Choćbyś na tacę położył szczerze…

 Na śmierć Chrystusa tyś dał w ofierze!!!

*

Jezus wybaczył nawet łotrowi,

Gdy ten swe winy wyznał w pokorze.

Oddaj, coś ukradł, przeproś skrzywdzonych,

A Bóg i tobie wybaczyć może!

Lecz z prostej drogi nie zbaczaj więcej,

Niech cię nie zwiedzie żadna pokusa,

Bo wtedy będzie tak, jak już było…

 Znowu do krzyża przybijesz Chrystusa!!!

------

Komentarz Bogusława Cichonia:

Nikt z księży ani osób podających się za wierzących katolików, a zasiadających obecnie w ławach sejmowych, którym przekazałem ten tekst, nie odważył się odczytać go publicznie, czyżby było w nim coś trefnego?



*





PRZY KORYTKU



Polityczne świnki
Cwane mają minki,
Biegną żwawo do korytka
Po świeże łupinki

Gdy koryta pełne,
Pchają się warchlaki,
Kumplom swym, co biegną obok,
Podstawiają haki.

Ale wieprze stare
Znają swoje szlaki,
Pierwsze wepchną ryj w koryto,
Uczcie się, warchlaki!

Jeden tłusty knurek,
Taki mocny w ryju,
Dobre miejsce przy korytku
Ma po swoim stryju.

A tam znów pazerna
Świnia, co się zowie,
Przyrósł ryj jej do koryta,
Przepraszam nie powie.

Jeden cel im wspólny,
Nażreć się do syta,
Bo ich nie interesują
Puste już koryta!

Szybko paszę zjadły,
Wiele zmarnowały,
Co wypadło im z koryta,
Z gnojem podeptały.

Kwiku przy tym dużo,
Drą się jak spod trzewi,
Trudno tutaj już wytrzymać,
Zaraz pęknie chlewik!

Ludzie w pocie czoła
Ziemniaki parują,
Różne pasze dostarczają,
Mielą i szykują.

Lecz są już zmęczeni,
Sami głodni, bosi,
A tu świnek coraz więcej,
Bo się locha prosi!

Pytam się, Człowieku,
Po co wszystko Ci to?
Jeśli nie chcesz takiej trzody,
Zabierz im koryto!

Ludzie, Wy przed wieprze
Perły wyrzucacie!
Zastanówcie się poważnie,
Kogo wybieracie!

Ty, trzodo, pamiętaj,
Że takie jest życie,
Przyjdzie na was czas, tuczniki,
Będzie świniobicie!

A na koniec dodam,
Wybaczcie mi, świnki!
Nic do braci mniejszych nie mam,
Nie o nich te kpinki.



*



HIPOKRYTA





Był sobie pan, elegant wielki,

Co wszystkim zdał się być uczciwy,

Tak jakby połknął rozum wszelki.

Podły był tylko, nie leniwy

 

Kłamiąc, że wszystkim dobrze życzy,

Na stołek ważny się sposobił.

On pięknie mówi, on nie krzyczy,

Napluj mu w twarz – on cię pozdrowi.

 

I większość głupców go wybrała,

I rządzić będzie mógł fałszywiec.

Mniejszość roztropnych go nie chciała,

Śmieje się w kułak niegodziwiec.

 

Bo będzie kraść mógł i mataczyć,

Bieda i post go nie dotyczy,

Za cudzą kasę się łajdaczyć,

I nikt go z tego nie rozliczy.

 

I choć się modli pod figurą,

I w krzyż spogląda z minką skromną,

Cieszy się swoją synekurą

Krzywdę czyniąc wokół ogromną.

 

I biskup także z nim się modli,

Jak by tu jeszcze zwiększyć datki.

Katolik też może być podły,

zwłaszcza, gdy chodzi o podatki.

 

Większość pieniędzy on zmarnuje,

Choć będzie wszystkim mydlił oczy,

Że pałacyki pobuduje …

A do nich raz na rok ktoś wkroczy.

 

I tak zmieniają się dekady,

Mkną lata niczym krótkie chwile …

I znów obłudnik do biesiady

zasiądzie, bo tak chcą debile.

 

I nie ma siły na łajdaka,

Co nie chce patrzeć prosto w oczy.

Marna jest demokracja taka,

Co naród swój zarazą toczy.

 

Był sobie pan …

 

Wiersz dedykuję wszystkim tym skur**synom, którym wydaje się, że jak zostaną „wybrańcami ludu”, to mogą sobie porządzić jak chcą i kim chcą.



Komentarz Bogusława Cichonia:

Teraz typ ten siedzi w ławie sejmowej, bo trafił na odpowiednie miejsce po interwencji biskupa u odpowiedniej osoby



*

BOGACTWO i BIEDA



Prawda i uczciwość są jedyne w swoim rodzaju i nie do podrobienia. Nie da się ich kopiować, wprowadzać do nich poprawek, retuszować ani też nagiąć do „poprawności politycznej”. Może dlatego są takie nietrwałe w ludzkich sumieniach. A teraz słów parę o uczciwym bogactwie i prawdziwej biedzie.



Powiem Wam krótko, moi Rodacy,

Nie masz bogactwa nad LUDZI PRACY!

Gaz , ropa, złoto przydać się może,

Lecz gdy ich brak, to nic! Dobry Boże,

Stworzyłeś nas na swe podobieństwo,

Wielkie być musi to Człowieczeństwo!

W mózgach i w mięśniach tkwi ludzka siła,

Szczera to prawda i nie zawiła.

Bo nie bogactwem srebro z platyną,

Lecz pracowity chłopak z dziewczyną!

On dom postawi choćby ze zgliszczy,

A Ona zadba, by się nie zniszczył.

Bogactwem – dzieci dobrze wychować.

To jak diamenty pięknie szlifować.

Będą brylanty i szczere złoto,

Bo Pani Matka już zadba o to.

Bogactwem – mądry Ojciec, co świeci

Dobrym przykładem dla swoich dzieci.

Uczciwy Rządca, co go nie kusi,

Żeby się wtrącać tam, gdzie nie musi

I pomysłowy Człowiek, co błoto,

Potrafi zmienić w brzęczące złoto!

I znów powtórzę, moi Rodacy!

Nie złoto skarbem, lecz płody pracy.

Przyszłaby kiedy komu ochota

Bułeczki jeść ze szczerego złota?

A co jest biedą? Nierób z menelem,

Co dzień powszedni zmienia w niedzielę!

Biedą pod MOPS-em jest grupka leni,

Dasz im coś darmo, nic ich nie zmieni!

I ten, co rentę już lat trzydzieści

Bierze, chory on? Chyba się pieści!

Kto mu ją przyznał, za jaką kasę?

Tych darmozjadów mamy dziś masę.

Choć do kościoła goni go trwoga,

Oszukał ludzi, teraz chce Boga?

Biedą ucieczka jest młodych ludzi

Ze swej Ojczyzny. Zgrozę to budzi,

Bo nikt nie zadbał w porę z rządzących,

Aby zatrzymać tych pracujących.

By dać rozwinąć im się, nie łupić!

Obcy za grosze ten Skarb mógł kupić!!!

Biedą są rządy chciwych gagatków,

Co żyć nie z pracy chcą, lecz z podatków.

Bo ojciec własne dzieci ma chować,

Nie urzędników ciągle dotować!

Biedą – rządzący bufon nadęty,

Co robić umie tylko przekręty!

Biedą też błędna jest polityka,

Co w tryby maszyn kij tylko wtyka!

Biedą – ciemnota, co wierzy w gusła.

Biedą – opasłe Dzienniki Ustaw!

Dla kogo one, po co i na co?

A co tam, ludzie za nie zapłacą!

Biedą – urzędnik niekompetentny,

Co w głowie chaos ma permanentny.

Biedą – rozdęta jest biurokracja,

Z publicznej kasy – lewa dotacja

I marnotrawstwo wspólnych pieniędzy,

To wszystko Naród wiedzie do nędzy!!!

Może to zabrzmi w mych ustach smutnie,

Powiem, za dużo was dzisiaj, trutnie!,

Choć na Robotnic pracę liczycie,

Rój przez was zginie, takie jest życie!

Lekcje historii odrobić trzeba,

Narodom manna nie spada z nieba!

Rzym upadł, padną też inne kraje,

Bo znów dewiacja normą się staje!!!




*



BURAKI NA URZĘDZIE 3

22 września 2012

Zawsze będę się wyśmiewać z ludzkiej głupoty połączonej z próżnością i megalomanią. Dlaczego tak często w administracji czy w polityce spotyka się takich właśnie ludzi? Czemu wydaje się im, że nami rządzą, że mają nad nami władzę? Przecież wygląda to tak, jakby gospodarzy jakiegoś domu obsiadła butna, ciemna i leniwa służba, dyktując im warunki, dając im wskazówki , jak mają żyć i  żądając od swych pracodawców coraz więcej pieniędzy. Za coraz gorszą służbę…

Był sobie raz starosta śliczny,
Co na urzędzie sobie siedział,
Garnitur to miał zagraniczny,
Jak rządzić, to już on nie wiedział!

Nie znał się wcale na robocie,
Lecz miał układy w wielkim świecie
I nie doginał w czoła pocie,
Bo synekurkę miał w powiecie.

Przyszła raz pani, co to chciała
Sprawę załatwić jakąś pilną,
Jak gęś z prosięciem rozmawiała,
Minę to nawet miał przymilną!

Ale, że tępak był on wielki,
Toteż na próżno kiwał głową,
Na nic wysiłek zda się wszelki,
Po siłę musiał słać fachową!

Gdzież się ten mój pomocnik schował?
Chciał, by zostawić go w spokoju?”
Małe „conieco” konsumował,
Więc zadekował się w pokoju!

Lecz z dwóch półgłówków nie poskładasz
Jednej porządnej mądrej głowy!!!
Ze śmiechu pani się pokłada,
Załatwić sprawę? Nie ma mowy!

Trzeba by wyżej z nią uderzyć,
Zapomnieć o ciemnym powiecie,
Możecie wierzyć lub nie wierzyć,
Jakie to urząd bzdury plecie!

O Boże wielki, Ojcze miły!
Pogońże, proszę tych łajdaków,
Bo ja już nawet nie mam siły,
By wygnać ich w pole buraków!!!


A JA JESTEM WIERSZOKLETA

29 sierpnia 2012

Był poeta, co pod lipą
Piękne rymy pisał VIP-om,
No, bo reszta, choćby chciała,
Ich przeczytać nie umiała!

Gdzie mnie równać się z tym Panem!
Ja se siądę pod platanem,
Mogę nawet pisać w lesie,
Niech kto śmiechem się zaniesie!

Bo ja jestem wierszokleta,
Tak, grafoman, nie poeta,
Lecz mój rym się w głowie błąka
Lekko, jakby puszczał bąka!

A gdy trza, użyję miarki
Z dokładnością aptekarki.
Mym marzeniem jest, mym celem
To, że kogoś rozweselę!

*


Z ŻYCIA WZIĘTE



NA STARĄ JĘDZĘ
Pewna starsza pani dziewczę oczerniała,
A przy tym różaniec w palcach obracała.
Panna była młoda, to się krew burzyła,
Krowa zapomniała, jak cielęciem była!

NA PIJAKA
Wieczorem odważny, klękajcie narody,
Rano cicho błaga-”dajcie szklankę wody”.

NA MŁODĄ KOZĘ
Dziewczę słodkie, młode
Robi głupie miny,
A rób sobie, kozo,
W tym wieku pasuje,
Niech ci stara zrzęda
Humoru nie psuje!

NA DEMOKRACJĘ
Demokracja wymysł podły!
Bo gdy rządzi tłum debili,
Nie pomogą nawet modły,
Wszystko głupio by robili!!!

*


SÓL ZIEMI

23 kwietnia 2012

Wiersz dedykuję młodym ludziom, zwłaszcza tym, którzy rapują zapamiętale! Siły, odwagi i wiary w uczciwość i prawdę! Tego im szczerze życzę!

To Wy jesteście solą tej ziemi!
Jak Was nie będzie, nic się nie zmieni!
Wykrzyczcie prawdę z każdej ulicy
Tym wszystkim, co tak kłamią z mównicy!
Posłom, ministrom czy senatorom,
Tym, co przyklęknąć nie chcą z pokorą,
Za sztabkę złota i ojca zdradzą!
W swym ciasnym gronie sobie wciąż kadzą!
Powiedzcie im, nie minie ich trwoga,
Też kiedyś spojrzą w Oblicze Boga!!!
Goli i bosi, zadrży im dupa,
Gdy żywi staną wokół ich trupa!
To Wy jesteście tej ziemi pieprzem.
Tym świeżym, górskim, rześkim powietrzem,
Którego tak nam wszystkim brakuje!…

Boże, błogosław tego, co rapuje!!!



*



TELEWIZJA – OPIUM DLA LUDU



Pani w krześle rzyć złożyła,
Telewizor se włączyła.
„Z-jak Zawiść” dzisiaj leci!
Trochę później sprzątnę śmieci.
Tacę ciast naszykowała
I w wypiekach siedzi cała,
Bo ogląda po raz piąty
Odcinek tysiąc dziesiąty.
Ta już ma siódmego męża,
Tamtej ten  podłożył węża,
Za chłopami matka lata,
Nie wie syn, kto jego tata!
Na młodzieńca chęć ma wdowa,
Ów teściową w szafie chowa,
Gdzieś tam młody ksiądz wariuje,
Stare baby podszczypuje!
A tu chłoptaś tak powabny
W węzeł skręcił szal jedwabny
I oznajmia słodkim trylem:
„Ja chcę dziecko mieć z pedrylem!”…

Pierdół w filmie jest bez liku,
Można dostać kociokwiku!
Pani siwą głową kiwa,
Lecz nie wstyd to, że leciwa,
A że głupia jak kanapa!
Wciąż pilota trzyma w łapach.
Dawniej to by ją gorszyło,
To by tylko ucieszyło,
Żeby ślub to brać w kościele!
A dziś patrzy, jak to ciele
Na rozwódkę po raz wtóry…
Jaki przykład da dla córy,
Jakie pokolenie będzie,
Gdy ku****two wokół wszędzie?!!!
Politycy dobrze wiedzą,
W czyich to kieszeniach siedzą!
Wszak im właśnie o to chodzi,
Żeby telewizją szkodzić,
By wymóżdżyć całkowicie!
Rządzić takim wyśmienicie!
Matko, ojcze, mężu, żono!
Nie patrz z miną obrażoną,
Jak kto ciska prawdę w oczy!
Nikt nie zdoła zauroczyć
Świadomego i trzeźwego!
Czas, byś się nauczył tego!!!
Bo znów będziesz miał rząd, który
Kradnie ci emerytury!!!


*

WIERNYM KU PRZESTRODZE

11 marca 2012

Przeczytałam ostatnio artykuł w gazecie o tym, jak to pewien wysoko postawiony hierarcha kościelny potraktował „Człowieka Prostego”. Nie mnie sądzić, jak to było naprawdę. Mogę jedynie napisać skromny wierszyk ku przestrodze.

Poprzez wieki, pokolenia
Różne kłamstwa się piętrzyły
I tak ludzie zapomnieli,
Prawdą nigdy wszak nie były!

Powtarzane ze sto razy
Kłamstwa małe, duże, średnie
Tak się ludziom wcisną w głowy
Aż zapomną, że to brednie!

Biskup każe się do siebie
„Wasza ekscelencjo” zwracać,
Jak naprawdę być powinno,
Trzeba by do źródeł wracać.

Skąd to klecha chce się mienić
Księciem i panem Kościoła?
Znając Biblię, trzeba przyznać,
Że to bzdury jakieś zgoła!

Jeden Pan i jeden Ojciec
Ponad wszystkich, Jemu Chwała!!!
Biskup- sługa uniżony!
Nie Kościoła to zakała!!!

Ekscelencjo”, jeśliś raz choć
Świadom tego, kogoś zranił
Albo, mówiąc ex cathedra,
Wiernych bez powodu ganił,

Poszedł won ze swego stolca!
BÓG nie sadzał cię na tronie,
Miejsce twe, tak  w Biblii piszą,
Jest przy jednej, własnej żonie!

Byś dał przykład swoim Bliźnim!
Jak żyć godnie i uczciwie,
A nie krzyczał i z ambony
Patrzył na Owieczki chciwie!!!

Jedne sobie weź sandały,
Bo na zapas brać nie trzeba,
Z hektarami, pałacami,
Ciężko dostać się do Nieba!!!

Boże, wybacz, wskaż mi drogę,
Niech mi pycha obca będzie,
Lecz ja dłużej znieść nie mogę,
Gdy obłudę widzę wszędzie!!!

Jeśli kiedyś, jakimś cudem,
Zechcesz, Panie, być łaskawy
I po walce z życia trudem
Za Niebieskie siądę ławy

Choć Aniołków będzie kupa
I tych dużych, i tych małych
Trudno będzie mi biskupa
Dojrzeć, choć wytrzeszczę gały!


*

A JA WAS MAM GŁĘBOKO W DUPIE

16 lutego 2012

W hołdzie Julianowi Tuwimowi!
Wiersz napisałam zainspirowana utworem „Całujta mnie w dupę” niedoścignionego Mistrza, być może równie jak On, zdesperowana ludzką podłością.



Wy, co siedzicie na urzędach
I ludzi prostych macie za nic,
Byle na stołkach się utrzymać,
Gdyż podłość wasza nie zna granic,
Myślicie o swym wielkim łupie…
  A ja was mam głęboko w dupie!

I wy, co mienić się dziś chcecie
Jakąś elitą, szlachtą nową,
Ale na swoje samochody
Czyjąś zarobić chcecie głową,
Marząc, że „zaraz kogoś złupiem!”
  I was ja mam głęboko w dupie!

I ty, co w pięknej mieszkasz willi,
Chwalisz się wanną kryształową,
Dwóch zdań nie umiesz sklecić dobrze,
Dupą zdobyłaś to, nie głową,
Bo chłopy lubią takie głupie…
  Ciebie też mam głęboko w dupie!

I wy, co innych chcecie gnoić,
Tylko na cudzy koszt żyjecie,
Żadnego fachu, żadnej pracy,
Czyjeś zarobki przejąć chcecie,
Siedzicie przy darmowej zupie…
  I was ja mam głęboko w dupie!

I ty, co nie chcesz patrzeć w oczy,
Tylko w oddali coś tam knujesz,
Stękasz i kręcisz się jak robal,
Uczciwym zdać się usiłujesz,
A tarzasz się we w własnej kupie…
  I ciebie mam głęboko w dupie!

I ty, co rządzisz dziś w powiecie,
A w szkole zwali cię matołem,
Bo każdy wierszyk i ćwiczenie
Do głowy z wielkim szło mozołem,
Do władzy lgnąłeś choć po trupie…
  I ciebie mam głęboko w dupie!

I wy, o których już nie wspomnę,
Bo jest was taka wielka masa,
Dla których honor nic nie znaczy,
Gdyż BOGIEM wam jest tylko kasa,
Przy waszym też ktoś stanie trupie!!!
  A ja was mam głęboko w dupie!



P.S.
Jeżeli myśli ktoś, że mam jakąś kosmicznie wielką dupę, to się myli. Mam całkiem średnią. Tylko ludkowie, o których pisałam, są tacy malutcy.

------

Komentarz Bogusława Cichonia:

Ponadczasowe, kiedyś, teraz i zawsze



*



BURAKI NA URZĘDZIE 2 – podpisanie ACTA

6 lutego 2012

Głośno dziś o takich faktach -
Rodak nasz podpisał ACTA!
  Chociaż tego nie przeczytał
  I nikogo nie zapytał.
Wiele szkody może zrobić
Taki burak na urzędzie.
  On podpisze , on się zgodzi
  Na co? Czytał on nie będzie!
Niech nam skrzydeł nie podcina
Mierna ta urzędniczyna!!!
  Bercie się podchlebił grubej,
  A Rodakom czyni zgubę!
I Żabojad już się śmieje
Pewnie nie wie, co się dzieje.
  Nikt nad poziom nie wyrasta,
  Chociaż mienią się być kastą
I elitą  Ludów wszelkich,
A daleko im do Wielkich…
  Niech historia ich ocenia,
  Dość już mamy pier*olenia
Prawa tworzą Ci bez liku,
Można dostać kociokwiku
  Można dostać już ku*wicy
  Po co nam ci urzędnicy!!!
Ich  garsonki oraz fraki
Na kufajki i gumiaki
  Czas zamienić by już trzeba,
  Miast kawioru dać im chleba!
Niepotrzebnych tych łajdaków
Wygnać na pole buraków!
  Wiatr wywieje wnet pretensje,
  Gdy mieć będą niższe pensje
Niech humoru nam nie psują
I postępu nie hamują!!!

-----

Komentarz Bogusława Cichonia:

Ponadczasowe, kiedyś, teraz i zawsze,

nie tylko ACTA, ale także traktat kojarzący się ze stolicą Portugalii



*


BURAKI NA URZĘDZIE

3 stycznia 2012

Dziękuję maleńkiej garstce porządnych Urzędników, którzy mi w życiu pomogli (na przykład pewnemu byłemu Wójtowi w pewnej Gminie). To nie o nich ten wiersz. Pisałam go o tych butnych i aroganckich urzędasach, którzy odebrali mi parę lat życia (o pewnym starostwie w pewnym powiecie). Dedykuję go wszystkim spracowanym LUDZIOM.

------

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,
Ale biurek nam przybędzie…

Ty pracujesz w pocie czoła,
Twa emerytura goła
Lub żebracza jeno będzie,
Bo biureczka stoją wszędzie!

A za nimi Twoi kaci
Rządzą Tobą, choć Ty płacisz,
Aby oni ciepło mieli,
Jakby tego nie wiedzieli…

Uchwał tworzą Ci bez liku,
Możesz dostać kociokwiku,
A starosta to panisko,
Chce, by mu się kłaniać nisko!

Radni chcą porządzić sobie,
A niewiele mają w głowie,
W szkole ledwie to zipało
Teraz dietę ma niemałą!

I tym, co im kasę dają,
W pracy ciągle przeszkadzają
Tylko ludziom zdrowie psują
I co zrobić takim ch**om ?

Wkurza nas ta zgraja cała,
Bo już miarka się przebrała!
Niepotrzebnych tych łajdaków
Zagnać na pole buraków!

Wiatr wywieje im pretensje,
Gdy mieć będą mniejsze pensje!
Niech odetchną podatnicy,
Zanim dostaną k**wicy !

Urzędniku, co nad miarę
Przelewasz goryczy czarę,
Mówię ci, że jesteś nikim!
I ty w końcu spadniesz z kwikiem

Ze stołeczka, coś se sklecił,
Płakać będą twoje dzieci,
Bo na miejscu twym bez trudu
Inny już wybraniec Ludu

Chętnie gniazdko swe wymości,
Przejmie dary od twych gości.
Choć dziś cieszysz się swym łupem
I ty kiedyś będziesz trupem!

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie
I znów dziadów nam przybędzie!



Na koniec dwie zagadki:

1

Jakie jest najlepsze miejsce przy korycie?
Odp.: ława sejmowa.

2

Z czego są najcięższe kajdany wymyślone przez ludzkość?
Odp.: z papieru kancelaryjnego.

-----

Wszystkim życzę w NOWYM ROKU SZCZĘŚCIA!
Zdrowia i pieniędzy niekoniecznie, bo Ci na Titanicu mieli i jedno, i drugie, a co Im z tego przyszło?

*

REKOLEKCJE

18 grudnia 2011

Kiedy słyszę o odpustach
Na kolejnej mszy w niedzielę,
Muszę przyznać, że z Chrystusem
Ma to przecież tak niewiele…

A to proste-jeśliś ukradł,
Oddaj zaraz, choć z nadmiarem!
To pomoże Ci bez trwogi
Z klęczek wyprostować nogi.

Gdyś oczernił, prawdę wykrzycz!
A i więcej tego nie rób,
To uciszy Twe sumienie,
Nie jakiegoś klechy pienie!

Nie myśl też, że kilka monet,
Wyklepanych modlitw parę,
Da Ci grzechów odpuszczenie,
To da zadośćuczynienie!

Nowy Luter nam potrzebny,
Niech nas wszystkich opamięta,
Śmiało tezy niech swe wiesza,
Trochę prawdy da na Święta!

-------

Wszystkim życzę z całego serca zdrowych,
pogodnych Świąt Bożego Narodzenia,
wiary w uczciwość i prawdę!

Komentarz Bogusława Cichonia:

napisane pod wrażeniem tego, co mówił ksiądz rekolektant z ambony, mnie też zjeżyły się resztki włosów na głowie, w katolicyzmie nie ma dla mnie nadziei i chyba zostanę wyznawcą religii JEDI, a także jej krzewicielem, czyli zajmę się działalnością religijną - niech MOC będzie z Wami!

*

POLSKA W EUROPIE!

15 grudnia 2011

Historio, Tyś jest życia
Wszak nauczycielką,
Uczyń nam dziś ten honor
I daj lekcję wielką

Braciom moim Polakom,
By Rodak pamiętał,
O tym, kto nas okradał.
Niech uczy wnuczęta!

Kraju nasz, pomyśl chwilę,
Kto Ci krzywdę robił?
Kto w ciężkich Twoich chwilach,
Miast ratować, dobił?

Sąsiady po trzykroć
Szaty Twe dzielili,
Czy Tobie ktoś pomógł?
Nagą ostawili!

Gdy we wrześniu sąsiedzi
Ciało Twe kąsali,
Zachód się nie ruszył,
Tylko się dąsali!

Możesz to im wybaczyć,
Ale zapamiętaj!
I jak obyczaj każe,
Ostrzegaj wnuczęta.

Europa Tobie dzisiaj
Także nie pomoże,
Gdy da euro kilka,
Oddasz sto w pokorze!


------

Komentarz Bogusława Cichonia:

Ponadczasowe, kiedyś, teraz i zawsze



 *

2018, październik



Niech nam będzie Najjaśniejszy Prezes pochwalony,

Bij pokłony, to nie hańba, bo On wywyższony!


Prawi mądrze, zerka wokół - infantylny ciołek,

jak nie sięgnie do mównicy, podstawią Mu stołek.


Jeśli myślisz – płacisz karę, tak jak i za pracę,

Kasę rządu masz napełniać i kościelne tace.


Wszystkim, co Go popierają, rozda hojną ręką,

Skrupulatnie to opłaci niewolników męką.


Bo ich głosy się nie liczą, garstka jest ich mała,

A nierobów i cwaniaków pełna Polska cała.


Nie dla prawych jest wytchnienie ani przywileje!

Oddasz wszystko, coś uciułał, Premier w głos się śmieje.


Wiwat Wam, nowa bolszewio! Wiwat Wam, mołojce!

Kraść umiecie i marnować, tak, jak Wasze ojce!


Ale kres na wszystkich przyjdzie, i na Was, łajdacy,

Rozplenione, syte lenie nie pójdą do pracy.


A garsteczka pracujących wnet się w proch obróci.

Tłum nierobów Was zaleje i o łeb Was skróci.


------------

komentarz Bogusława Cichonia:

czy ostatnie wersy to PROROCTWO ????!!!!!

*

Refleksja przedsiębiorcy


Kraju mój biedny, kraju Cypriana

Norwida, ja byłam chowana

Na jego wierszach mądrych i trudnych,

Bo pozbawionych nadziei złudnych,

Że bez uczciwej, solidnej pracy,

Ktoś nam coś poda na złotej tacy.


Kraju mój biedny, kraju Norwida

Czemu nas ciągle gnębi ta bida?

Czy tu źle rządzą, czy źle pracują?

Wyborcom głupim rządy obiecują.

Coraz większa elita się tworzy,

Nie prawi mądrze, jeno gaworzy.


***

WYBORY


Czas skończyć z taka demokracją,

Która zaszkodzić może nacjom.

Mądrych i prawych nikt nie kupi,

Głupcy i tak wybiorą głupich,

Podli wybiorą znowu podłych,

Pomogą w tym księżyków modły.

Niech rząd do ludzi się nie miesza,

A biskup niech go nie rozgrzesza,

Sprzedajny sąd go nie osądzi,

Rząd znowu kłamie, i znów błądzi.

Choć wie, że podły, prze w zaparte,

Frazesy głosząc mocno starte.

Dopiero go dopadnie trwoga,

Gdy przed obliczem stanie Boga.

Niestety, to za późno będzie,

Gdy zgliszcza pozostaną wszędzie.

By krótko streścić rządy ludu,

Można to zrobić i bez trudu:

Nicponie dwaj uścisną łapki,

Aby trzeciemu zjeść kanapki.

Hej, Podatniku, pilnuj swego,

Powiedz: „ do pracy won, kolego!”.

Coś wypracował , to jest Twoje,

I ręce precz od tego, gnoje!

Niech nie je, kto pracować nie chce,

Jak głodny będzie, może zechce!

Wolności trochę, a chleb będzie,

Praca wypleni biedę wszędzie.

Lecz praca wolna od podatków

Na chciwych, butnych, złych gagatków.

Jeśli się nadal nic nie zmieni,

Jeśli nieróbstwo się rozpleni,

Śmierdzącym szlamem się rozleje,

To chociaż w głos się teraz śmieje

I ono z głodu zdychać będzie,

Gdy ugór pozostawi wszędzie.

**


                         

mgr farm. Joanna Cichoń      lek. med. Bogusław Cichoń

strona główna